Obserwowaliśmy niedawno brak aktywności radnych Gminy Bielsk Podlaski. Naśladowcami kolegów i koleżanek „po fachu” byli dziś radni na posiedzeniu komisji oświaty Rady Miasta Bielsk Podlaski.
Pani przewodnicząca próbowała sprowokować radnych w punkcie obrad „6. Dyskusja, wolne wnioski, sprawy różne.”, ale niestety nawet jej się nie udało. Wypowiedziane słowo „milczymy” jest bardzo wymowne.
Wyjątkiem od zastosowanej dziś „reguły milczenia” była przewodnicząca komisji E.Kruk, która na tle reszty radnych zwraca uwagę przygotowaniem do prowadzenia sesji, znajomością materiałów sesyjnych i swoją aktywnością.
Radnym, który również zdecydował się wyłamać ze „zmowy milczenia” i zadać jedno pytanie był K.Grygoruk. Dobre i to. Być może zadziałała tu ambicja, wszak jest on wiceprzewodniczącym rady miasta. Tak czy inaczej wyszło dobrze na tle innych, gdyż zapytał o interesującą mieszkańców sprawę planowanych rozwiązań komunikacyjnych.
Dla równowagi należy zwrócić uwagę na przykład całkowitego braku zaangażowania, a nawet lekceważenia, którym wykazał się E.Falkowski „gapiąc” się podczas posiedzenia komisji w ekran smartfona. Chyba nie taką aktywność mieli na myśli mieszkańcy wybierając go na swego przedstawiciela do rady miasta.
Podsumowując:
Milczenie jest dobre w zakonie kontemplacyjnym. Natomiast od radnych wymaga się przynajmniej próby aktywności.
Widząc takie zachowania nasuwa się na myśl powiedzenie „Mniej słów, mniej błędów”. Czyżby o to chodziło? Może radni nie mają czasu na przygotowanie się do obrad lub chcą podwyżki diety podobnie jak gminni radni. Przecież biorą z nich przykład.
