Podczas majowej sesji miała miejsce infantylne działanie burmistrza dotyczące narosłych sygnałów o możliwości prywatyzacji MPEC.
Jest ono przykładem jak zmanipulować radnych i mieszkańców i przerzucić odpowiedzialność za swoje błędy na innych.
Trzeba mieć odwagę, aby przyznać się do swoich błędów, a nie zachowywać się jak dziecko i mówić, że to nie ja, to oni.
Burmistrz niestety nie pamięta, że miał możliwość podczas lutowej sesji zgasić jak to powiedział „plotkę” odpowiadając na pytanie radnego, a nie teraz zarzucać, że go nikt nie spytał o to podczas sesji.
Chcąc nie ulec manipulacji i zrozumieć zabawne zachowanie burmistrza konieczne jest zaprezentowanie wcześniejszych faktów tej sprawy.
Poniżej zamieszczam kilka bardzo krótkich nagrań i zwięzłych komentarzy, które odsłonią manipulację młodego, ambitnego i bardzo przebojowego samorządowca.
Zatem zacznijmy od pierwszego pytania o prywatyzację spółki miasta podczas sesji 24 lutego 2026 r.
Radny chcąc zapewne rozwiać plotki, a właściwie obawy mieszkańców, zadał pytanie burmistrzowi w sprawie sygnałów o prywatyzację spółki. Zapewne spodziewając się, że burmistrz natychmiast zdementuje te obawy.
Co robi burmistrz! Zamiast natychmiast udzielić jasnej krótkiej informacji reaguje dziwnie, a wręcz podkręca temat.
Zaskakująco stwierdził, że nie dostał tego pisma, po chwili poprawił się mówiąc, że „osobiście nie dostał”. Po następnej chwili już powiedział, że dostał kopię tego pisma i przekazał je do rady nadzorczej. Teraz czeka na wyjaśnienia w tej sprawie.
Zatem jakieś wątpliwości miał i burmistrz, gdyż wysłał pismo do zarządu domagając się wyjaśnień?
Podobne wrażenie chyba odnieśli również niektórzy radni, gdyż J.Borowski 12 marca złożył interpelację chcąc zapewne wyjaśnić sprawę bez niedomówień.

Burmistrz ponownie dostał okazję, aby jednoznacznie zdementować krążącą plotkę.
Niestety kierując się złośliwością skierowaną do swego poprzednika nie odpowiedział wprost, a jedynie nasilił niepokój o „anonimowej wiadomości”.

Wobec takiej odpowiedzi, chcąc uniknąć niepotrzebnej korespondencji i wyjaśnić jednoznacznie sprawę, nie dziwi mnie, że przewodniczący rady zapytał już wprost o krążące informacje o prywatyzacji spółki podczas majowej sesji, gdy rozmawiano o spółce.
I dochodzimy do kulminacji. Tej najzabawniejszej części.
Co robi burmistrz po dwukrotnej możliwości zakończenia tematu. Oczywiście jak to najczęściej ma w zwyczaju przypuszcza atak na pytających mówiąc o hejterskiej akcji z fejkowych kąt na portalach społecznościowych.
Zarzuca, że można go było spytać podczas sesji. Coś nasz burmistrz ma krótką pamięć, gdyż zapytano go przecież podczas lutowej sesji i nie odpowiedział.
Panie burmistrzu od swego poprzednika domagał się pan wielokrotnie wyjaśnień. Proszę zatem pamiętać, że jest pan burmistrzem wszystkich mieszkańców. Tych którzy mówią panu, że jest pan najlepszy, ale i tych, którzy żądają odpowiedzi na konkretne pytania, nawet te z fejkowych kont. Pana obowiązkiem jest udzielać zawsze precyzyjnych i pełnych informacji, a nie płakać, że jest się atakowanym.
Wydaje się, że ktoś nie rozumie roli, która mu przypadła, a może ten ktoś najzwyczajniej „odpłynął”.
Reasumując, nie należy zasłaniać się rzekomą dezinformacją usprawiedliwiając swoje błędne postępowanie, gdyż bardzo łatwo można było odpowiedzieć na lutowej sesji radnym pytającym o MPEC, że te ulotki w skrzynkach to spekulacje, a planów prywatyzacji miejskiej spółki brak. Spodziewam się, że taką wiedzę na temat jednej z 3 spółek miejskich nasz szanowny włodarz powinien posiadać, a obrażanie się na pytających niezależnie czy są radnymi czy tzw. anonimami w tej kwestii jest niepoważne i właśnie takie działanie, a także milczenie w tej kwestii przez 3 miesiące rodzi plotki. Odpowiedzialny burmistrz wiedząc, że taka plotka jest nośna powinien sam ją zdementować na najbliższej sesji bo to jest również w jego interesie, a nie użalać się i zwalać winę na dociekliwość innych i jeszcze przypisywać im dezinformację. Krótki komunikat z ust burmistrza o treści ” Takich planów nie mamy” zamykałby temat bez zbędnych emocji, a tak to jak zawsze winny jest ten kto pyta.
