Na przykładzie kolejnej obietnicy wyborczej chciałbym zwrócić uwagę jakie podejście do rozwoju miasta mają nasi samorządowcy.
Mój tok myślowy może jest trochę przydługi, ale konieczny, aby zauważyć to ograniczenie każdej obietnicy do realizacji tylko celu wycinkowego, celu na teraz. Bowiem najważniejsze dla każdego jest wygrać wybory te i teraz, a miasto i tak się jakoś będzie rozwijać.
Wyrazistym przykładem tego zjawiska jest obietnica dotycząca parku miejskiego.
Pięknie wygląda park na poniższym zdjęciu z programu wyborczego P.Wawulskiego. Nie wiemy tylko o jaki park miejski chodzi. Czy o park Heleny, czy też o park Aleksandra?

Park Heleny zgodnie z obietnicą wyborczą ma mieć spektakularny amfiteatr, a więc mogą prawdopodobnie przyjąć, że kolejna obietnica wyborcza „zagospodarowanie parku miejskiego” dotyczy parku Aleksandra.
Rzeczywiście miejsce to ma duży potencjał. Jest duża przestrzeń, zieleń, staw dla wędkarzy. Niestety teraz najczęściej służy jako skrót na dworzec PKP. Spacerowiczów jest mało.
Nie znalazłem w ostatnich dwóch budżetach miasta wydatków na opracowanie konkretnego projektu zagospodarowania parku. Być może taki projekt już czeka, gdyż jeśli dobrze pamiętam poprzedni burmistrza zlecił takie opracowanie uczelni wyższej z Białegostoku.
Wszyscy chcemy, aby Bielsk Podlaski był coraz ładniejszy, więc początkowo bardzo spodobał mi się pomysł zagospodarowania kolejnego parku miejskiego.
Choć nie ukrywam, że ja zacząłbym od rewitalizacji otoczenia ratusza, który jest symbolem i wizytówką miasta. Gdyż to tutaj w pierwszej kolejności zaglądają przyjezdni oraz często przychodzą mieszkańcy.
Zatem co obiecywał kandydat na burmistrza P.Wawulski:

Park ma zostać przekształcony w Ogród Jordanowski.
Przypomnijmy co to znaczy:

Czyli teren zieleni zaprojektowany z myślą o dzieciach i młodzieży. To coś więcej niż plac zabaw, to raczej przemyślana przestrzeń, która łączy rekreację, sport i edukację.
Czytając obietnicę wyborczą, nabieram przekonania, że ma to być raczej kolejny park, a nie „Ogród Jordanowski”.
Burmistrz chce, aby były:
- zadbane alejki,
- nowe nasadzenia,
- strefa wypoczynku,
- strefa rodzinnych spotkań,
- leżaki,
- strefa aktywności dla dzieci i młodzieży
- oświetlenie,
- zaplecze gastronomiczne i sanitarne.
Mało jest elementów sportu i edukacji.
Wielka szkoda, że nie ma regularnych spotkań burmistrza z mieszkańcami. Przepływ informacji byłby bezpośredni. Pytanie i natychmiastowa odpowiedź byłyby najlepszym źródłem tego, co się robi i co się planuje w naszym mieście, zatem nie byłoby niedomówień i domysłów, które zawsze generują niepotrzebne emocje.
Oczywiście pod warunkiem, że wszystkie działania i plany burmistrza są w pełni przemyślane, a nie są jedynie hasłami z kampanii wyborczej.
Teraz w mojej ocenie najważniejsze:
Mamy kilka parków, czy raczej nazwijmy je miejscami rekreacyjnymi. Najpierw powinniśmy ustalić jaką rolę i jakie przeznaczenie będzie miało każde z tych miejsc, aby uniknąć robienia tego samego w każdym z tych parków. Robiąc w każdym ławeczki, boiska, altanki, miejsce do spacerów, rekreacji rozpraszamy się.
Zagospodarujmy nie jeden park miejski, ale zagospodarujmy całościowo wszystkie takie miejsca. Projekt powinien obejmować wszystkie parki, tereny rekreacyjne, siłownie, place zabaw itp. Musi być jedna koncepcja. A wtedy dopiero powoli i konsekwentnie powinno się przystąpić do realizacji obietnicy „zagospodarowania parku miejskiego”.
Wszystkie strategie, które dotyczące miasta na które wydano tyle pieniędzy są raczej zbiorem naszych braków, wskazują jedynie co musimy jeszcze zrobić.
Nie są wskazówką jak to robić. To już musi ustalić burmistrz. Ale tylko taki, który potrafi to ujęć w konkretny plan i realizować go, który ma wizję jak to ma wyglądać. Taki plan który przejmą jego następcy.
Ale jak tu wymagać tego skoro rzucane są tylko hasła wyborcze – co zrobimy – a nikt nie widzi tego miasta jako jeden organizm, który musi być rozwijany harmonijnie.
